10.05.2014

Prolog

-Odprawa 5598 rozpocznie się za pięć minut! Oddział czwarty, proszę natychmiast stawić się na odprawie! - metaliczny głos Kattnis wydobył się z głośników w całej bazie. Szłam szybkim krokiem w do połowie zapietym kombinezonie tuż obok Gorgea i Marka po wąskim korytarzu z czarnymi ścianami ozdobionymi dwoma cienkimi białymi paskami na wysokości moich oczu. Skręciliśmy w pierwsze drzwi po lewej, a następnie w trzecie po prawej i staneliśmy przed wielkimi tytanowymi drzwiami na których widniał wielki napis "Sala Odpraw". Zeskanowalismy nasze czytniki i weszliśmy do pomieszczenia.
- Nareszcie.-Mruknął Dan.- No już. Rzeczy macie w kabinach.- Ponaglał nas wskazując na cztery ciemne drzwi za którymi znajdują się niewielkie pomieszczenia, w których możemy się przebrać i zapoznać z misją. George i Mark zachowywali się... Spokojnie. Zazwyczaj starają się zdenerwować Dana i mówią nieprzyzwoite dowcipy skierowane w moim kierunku, ale nie tym razem.
Przeszłam przez drzwi i od razu dostrzegłam krwisto czerwoną sukienkę, która po założeniu ledwo zakrywała mi pupę. Do zestawu były czarne wysokie szpilki , czarna kopertówka, czarne kolczyki w kształcie małych róży i kilka srebrnych pierścionków.
Z półki wzięłam tablet, aby przeczytać szczegóły misji. Po ubiorze mogłam stwierdzić, że mamy się cofnąć do początku 21 wieku i jak zawsze moja intuicja mnie nie zawiodła.
Uwarznie przeczytałam wskazania, choć znam je już na pamięć i przeszłam do najistotniejszego, zdjęcie celu, cel misji oraz data i miejsce. Przyjrzałam się zdjęciu, a następnie schowałam je do torebki.

Czas i miejsce akcji: Klub nocny "Guara" Londyn 4.06.2013
Cel: ochrona i sprowadzenie 20 letniego Liama Payne'a.

Chwila, chwila. SPROWADZENIE?!
Przecież...
-Jannette! Pośpiesz się bo nie z dążymy!- Usłyszałam krzyk Marka i stukanie w drzwi.
-Już, już! - odpowiedziałam otwierając drzwi. Ledwo przeszłam przez drzwi,a usłyszałam gwizdy.
-No, no, no. Wyglądasz gorąco.- George wyszeptał do mojego ucha i klepnął mnie w tyłek przez co pisnęłam.
-Przestań!- Krzyknęłam odwracając się do niego i bijąc w jego klatkę piersiową.
-Hej, tylko żartowałem.- Podniósł ręce w geście obronnym, a ja przewróciłam oczami.
Suki powróciły!
-Chodźmy już.- Powiedziałam odwracając się do niego plecami i ruszyłam przed siebie mijając śmiejącego się Marka.
Idioci.
Przeszłam przez białe drzwi prowadzące do zbrojowni. Podeszłam do półki i wzięłam Magnum 357. Mimo, że ten model jest bardzo stary to naprawdę go uwielbiam. Schowałam go do torebki wraz z impulsorami i małym nożem.
Minęłam kolejne drzwi, ale tym razem znalazłam się w wielkiej hali na środku której znajdowała się wielka brama, przez którą miałam przejść.
-Szybciej czwórka!- Usłyszałam donośny głos generała Davidsa.
-Tak jest panie generale!- Odpowiedzieliśmy chórem idąc pod bramę.
-Znacie cel tej wyprawy?- Niewysoki starszy mężczyzna zwrócił się do nas.
-Tak jest sir.- znów odpowiedzieliśmy chórem.
-Żadnych pytań.- Zwrócił się do Marka, który miał zamiar coś powiedzieć i mogę się założyć, że wiem o co chodzi. Ale zanim ja i George zdążyliśmy się odezwać zaczęło się odliczanie.
-5...
-4...
-3...
-2...
-1...
Brama zaczęła się świecić, a po jej drugiej stronie można było zobaczyć samochody jeżdżące po ciemnej ulicy.
-Powodzenia moi najlepsi taimerzy!- To było ostatnie co usłyszałam zanim przeszłam na drugą stronę.

2 komentarze:

  1. kurcze ciekawie się zaczyna, ciekawie się zaczyna czekam na pierwszy rozdział ; )

    zapraszam : http://lit-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju! :D
    super się zaczyna :D
    Podoba mi się również szablon :)
    Czekam na nn i zapraszam http://dangerous-life-darling.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń